Baza cytatów

środa, 30 stycznia 2013

#04 5 minut?


Sie-sie-sie-sie-sie-siemaaaaa!


Tak wyjątkowo (co brzmi co najmniej dziwnie przy zawrotnej liczbie czterech postów i nie ma się żadnego wyrobionego stylu ich pisania~) na pierwszy ogień poszła piosenka. Dlaczego? Ta nuta dała mi kilka myśli, które krążą po mojej głowie już od jakiegoś czasu, a że dzisiaj nie mam zupełnie o czym pisać to... znalazło się to.

5 minut, żeby coś zrobić? Żeby się na coś zdecydować? Przeważnie życie nie daje nam aż tak dużo czasu, ale to prawda - wiele sytuacji nie czeka godzinami na nasz ruch. Czasem trwają kilka minut, czasem sekund i tylko tyle czasu mamy na decyzję, na zrobienie czegoś co mogłoby wywrócić nasze życie o 180 stopni - czasem w pozytywnym sensie, zdarza się też zupełnie odwrotnie, ale nie ma się tego poczucia, że stoi się w miejscu i jest się na przegranej pozycji, bo się DZIAŁA. Nie potrafię zrozumieć ludzi, którzy ze spokojem mogą powiedzieć, że nic się w ich życiu nie dzieje, że stoją w miejscu i się im to podoba. Oczywiście - czasem trzeba przystanąć, odpocząć, by potem znów zacząć iść z jeszcze większym impetem.

A może te 5 minut to jedynie metafora życia? Tak krótkiego i znikomego w porównaniu do tego ile już istnieje Ziemia, ile istnieje nawet ludzkość. To jest jak pstryknięcie palcem, ot malutki moment, po którym od razu się zapomina, bo nie jest wcale takie ważne - jest jak wiele innych pstryknięć. Jednak to od nas zależy czy nadamy mu jakiegoś większego znaczenia, czy może jednak będzie proste, normalne, niewyróżniające się. A mamy na to tylko krótką chwilę, której chyba nie można zmarnować. Tak myślę...

ALE KONIEC GADANIA O PIERDOŁACH!


Porozmawiajmy o mnie. O tym co naprawdę jest tutaj ważne!~ (hehe, megalomania pełną parą, serio. c;)
Wczoraj... Co ja wczoraj robiłem? Zacząłem pisać swoje opowiadanie (mam cztery zdania. zawsze coś, co?) i się uśmiechałem. Dużo się uśmiechałem. Trochę dziwnie się z tym czuję, bo pomimo, że uważam, że uśmiech to jedna z najwspanialszych rzeczy wymyślonych przez człowieka to rzadko zdarza mi się to robić. Mało kto i mało co potrafi spowodować, by na mojej twarzy zagościł uśmiech, a z drugiej strony niektóre słowa w pewnych dniach (takie normalne, zupełnie. nic śmiesznego) mogą wywołać niepohamowany śmiech. Dziwne to to jest, ale nie powiem, że niefajne.
A dziś... Szkoła do 12:30 jak zawsze, więc jest fajnie, bo cały dzień mogę robić co chcę, a trochę sobie postanowiłem. Zobaczymy jak to wyjdzie. Niedawno zjadłem obiad i myślę, że zaraz zabiorę się za coś konstruktywnego (no, już się zabrałem, bo piszę posta, ale mam jeszcze wiele rzeczy, które chciałbym w końcu zrobić). Mam nadzieję, że mi się uda.

Trzymajcie się... Nie, dzisiaj nie ma żadnego cytatu. :|

poniedziałek, 28 stycznia 2013

#03 drink up one more time and I'll make you mine ~

Wpieprzam tosta. Siema. c:

Ostatnie dwa dni były taaaaaaaaaaakie nudne. W niedzielę nawet nie chciało mi się wstawać z łóżka, ale w końcu musiałem - lekarstw nikt za mnie nie weźmie, a przecież w końcu kiedyś musiałem wyzdrowieć, więc... zrobiłem co musiałem i wróciłem na swoje miejsce.
Co takiego tam robiłem? Oglądałem seriale. The Big Bang Theory i How I met your mother to dwa kawały dobrych sitcomów. Serio, serdecznie polecam.
A dzisiaj... zaczęło się oglądaniem Good Will Hunting, a potem zostałem zmuszony do wizyty u dentysty (kilkugodzinny bezwład wargi po zabiegu nie jest wcale taki fajny) i na mierzenie stopy do wkładek ortopedycznych - niestety, ale o 2 centymetry krótsza noga piechotą nie chodzi. ccc; (heheh, ale mi się udał żart) Potem już tylko zostało pojechać do internatu.

Co do psychiki - coraz lepiej. Nawet się czasem uśmiecham. To jest fajne, lubię się uśmiechać, pomimo, że wtedy wyglądam jakbym był co najmniej niedorozwinięty, ale przecież nie chodzi o to jak się z tym wygląda, a jak się z tym czuje. A nie powiedziałbym, by to uczucie było w jakimkolwiek aspekcie złe czy nieprzyjemne, wręcz przeciwnie. Uśmiechem można więcej zdziałać niż smutną, poważną miną.

W tej chwili strasznie mam fazę na właśnie Good Will Hunting, więc dam ten tekst:
"Musimy wybrać, kogo wpuścimy w nasz dziwny światek. Nie jesteś ideałem. I oszczędzę ci emocji: ta dziewczyna też nim nie jest. Problem w tym, czy idealnie do siebie pasujecie. Na tym polega bliskość. Ale o tym możesz się przekonać metodą prób i błędów."
I tak wyjątkowo, też piosenkę:

sobota, 26 stycznia 2013

#02 Sobota

CYCKI

Dzień dobry. c;

Miałem się obudzić z wieeeeeeelkim kacem, ale jak na złość mój organizm spłatał mi figla i budzę się z gorączką. Co prawda już od przedwczoraj czułem się źle, ale miałem nadzieję, że przejdzie mi i będę mógł iść na osiemnastkę znajomego, ale moje ciało zakrzyknęło radośnie "NIE!" i zaserwowało mi gorączkę, ból wszystkiego i powiększenie węzłów chłonnych. Dziękuję organizmie. <3

Ale co ważniejsze: JEST SOBOTA!!!!11111jedenjedenoneoneone
Sobota to taki czas, kiedy można nadrobić wszystkie zaległości w materii wszystkich zainteresowań i obowiązków, a jednocześnie jej aura jest tak skłaniająca do lenistwa i nieróbstwa, że pomimo wolnego czasu to poświęca się go na pierdoły.
Dlatego ten dzień nienawidzę i kocham jednocześnie.
A miałem przeredagować moje stare opowiadanie, które pisałem 4 lata temu (heheh, i tak tego nie zrobię ._.), zacząć nagrywać let's play'e czy vlogi, czy cokolwiek (tego też nie) i zacząć systematyzować mój dzień, by być bardziej ogarniętym. Jednakże jak już pisałem - zapewne nic z tego wszystkiego nie zrobię. Dlaczego?... BO NIE. :3

Ale przynajmniej nie chce mi się już leżeć w pozycji embrionalnej (chociaż i tak twierdzę, że jest naprawdę fajna). I tak - nadal mam pesymistyczne spojrzenie na świat. Bo wszystko chuj. Chociaż wrócił mój cynizm (z tym wygląda jakbym myślał pozytywnie), który czasem się ulatnia... może wyjeżdża na urlop, jakieś wakacje do ciepłych krajów, bo nie może ze mną wytrzymać i musi odpocząć? Zresztą mniejsza, ważne, że wrócił.

I w ogóle fajny cytat znalazłem. Proszę:
"Powaga jest tajemniczą postawą ciała, mającą na celu ukrycie defektów umysłu."
No i z tym was zostawiam.

czwartek, 24 stycznia 2013

#01 Początek

GÓWNO 

GÓWNO

GÓWNO

gównogównogównogównogównogównogównogównogównogównogównocycki

Witam. c:

Stworzyłem dzisiaj bloga. Tak, stworzyłem. Nie do wiary, prawda? Adres ma taki trochę bez sensu, bo co ma w ogóle jakiś sens? Właśnie. nic. Co z tego?

Dzisiaj nic się nie działo takiego co mógłbym opisać. Rutyna, jak zawsze. Nie wiem czemu nawet dopisałem "jak zawsze". Przecież rutyna sama w sobie jest "jak zawsze", więc nie ma wymogu, by to pisać, nie?

Ogólnie to chciałbym się wtopić w otoczenie, zalęgnąć gdzieś i leżeć. Tak, leżeć. W pozycji embrionalnej. Tak fajnie, można się poczuć jak ktoś, kto się nawet nie urodził. Zabawnie, nie? Niby się istnieje, ale to uczucie powoduje, że jest się naprawdę beztroskim.

No... to byłoby na tyle...