Sie-sie-sie-sie-sie-siemaaaaa!
Tak wyjątkowo (co brzmi co najmniej dziwnie przy zawrotnej liczbie czterech postów i nie ma się żadnego wyrobionego stylu ich pisania~) na pierwszy ogień poszła piosenka. Dlaczego? Ta nuta dała mi kilka myśli, które krążą po mojej głowie już od jakiegoś czasu, a że dzisiaj nie mam zupełnie o czym pisać to... znalazło się to.
5 minut, żeby coś zrobić? Żeby się na coś zdecydować? Przeważnie życie nie daje nam aż tak dużo czasu, ale to prawda - wiele sytuacji nie czeka godzinami na nasz ruch. Czasem trwają kilka minut, czasem sekund i tylko tyle czasu mamy na decyzję, na zrobienie czegoś co mogłoby wywrócić nasze życie o 180 stopni - czasem w pozytywnym sensie, zdarza się też zupełnie odwrotnie, ale nie ma się tego poczucia, że stoi się w miejscu i jest się na przegranej pozycji, bo się DZIAŁA. Nie potrafię zrozumieć ludzi, którzy ze spokojem mogą powiedzieć, że nic się w ich życiu nie dzieje, że stoją w miejscu i się im to podoba. Oczywiście - czasem trzeba przystanąć, odpocząć, by potem znów zacząć iść z jeszcze większym impetem.
A może te 5 minut to jedynie metafora życia? Tak krótkiego i znikomego w porównaniu do tego ile już istnieje Ziemia, ile istnieje nawet ludzkość. To jest jak pstryknięcie palcem, ot malutki moment, po którym od razu się zapomina, bo nie jest wcale takie ważne - jest jak wiele innych pstryknięć. Jednak to od nas zależy czy nadamy mu jakiegoś większego znaczenia, czy może jednak będzie proste, normalne, niewyróżniające się. A mamy na to tylko krótką chwilę, której chyba nie można zmarnować. Tak myślę...
ALE KONIEC GADANIA O PIERDOŁACH!
Porozmawiajmy o mnie. O tym co naprawdę jest tutaj ważne!~ (hehe, megalomania pełną parą, serio. c;)
Wczoraj... Co ja wczoraj robiłem? Zacząłem pisać swoje opowiadanie (mam cztery zdania. zawsze coś, co?) i się uśmiechałem. Dużo się uśmiechałem. Trochę dziwnie się z tym czuję, bo pomimo, że uważam, że uśmiech to jedna z najwspanialszych rzeczy wymyślonych przez człowieka to rzadko zdarza mi się to robić. Mało kto i mało co potrafi spowodować, by na mojej twarzy zagościł uśmiech, a z drugiej strony niektóre słowa w pewnych dniach (takie normalne, zupełnie. nic śmiesznego) mogą wywołać niepohamowany śmiech. Dziwne to to jest, ale nie powiem, że niefajne.
A dziś... Szkoła do 12:30 jak zawsze, więc jest fajnie, bo cały dzień mogę robić co chcę, a trochę sobie postanowiłem. Zobaczymy jak to wyjdzie. Niedawno zjadłem obiad i myślę, że zaraz zabiorę się za coś konstruktywnego (no, już się zabrałem, bo piszę posta, ale mam jeszcze wiele rzeczy, które chciałbym w końcu zrobić). Mam nadzieję, że mi się uda.
Trzymajcie się... Nie, dzisiaj nie ma żadnego cytatu. :|